Dlaczego wypadki rzadko są wynikiem jednego błędu?
Jest poniedziałek rano. Ktoś wyjechał z domu pięć minut później niż planował. Ktoś inny właśnie kończy rozmowę przez zestaw głośnomówiący. Pada deszcz, więc ruch jest większy niż zwykle. Na skrzyżowaniu zapala się żółte światło. Jeden kierowca przyspiesza, drugi zakłada, że zdąży skręcić. Z pozoru nic nadzwyczajnego. Takich sytuacji na polskich drogach są tysiące każdego dnia. A jednak właśnie w takich chwilach zaczynają się historie, o których później mówi się w wiadomościach. Kiedy dochodzi do poważnego wypadku, niemal odruchowo szukamy jednego…